Utknięcie, niemożność ruchu, znalezienie się w zasadzce to częste elementy opowieści o sytuacji traumatycznej. Traumatyczna pułapka może mieć zarówno charakter obiektywny (zablokowanie w windzie w palącym się budynku), jak i subiektywny („moja sytuacja życiowa wydaje mi się być bez wyjścia”). Może być epizodyczna (mieć swój początek i koniec) lub chroniczna („mam poczucie, że to się nigdy nie skończy”).
Bezruch w sytuacji stresu jest dla człowieka niezwykle obciążający. Nasze podstawowe mechanizmy przetrwania związane są bowiem zawsze z poruszeniem się (fizycznym albo mentalnym)*. Gdy dzieje się coś niebezpiecznego, nasze ciało albo nasz umysł rozpędzają się w poszukiwaniu dróg wyjścia z trudności. Sytuacja, w której jakikolwiek ruch w kierunku ratunku/rozwiązania problemu jest niemożliwy jest dla naszych systemów wewnętrznych bardzo dezorganizująca. Szczególnie dotyczy to utknięć długoterminowych, kumulujących się, coraz bardziej nas wikłających. Takie utknięcie może wpływać w sposób destrukcyjny nie tylko na nasze ciało i psychikę, ale też i na najgłębsze warstwy naszej tożsamości („kim jestem?”, „czy nadal jestem tym kim byłam kilka lat temu?”, „czy jestem w pełni człowiekiem?”).
Zasadzką może być dla naszej psychiki:
– Sytuacja wojny, zagrożenia terrorystycznego/społecznego/politycznego dziejąca się w pobliżu miejsca naszego zamieszkania
– Bullying lub mobbing (w sytuacji, w których czuję, że nie mam możliwości zmiany szkoły/miejsca pracy)
– Bycie nagrywanym/podglądanym/śledzonym/kontrolowanym
– Doświadczenie hejtu (bo czegokolwiek byśmy nie zrobili, trudno jest zatrzymać falę nienawiści multiplikującą się z każdą godziną)
– Zakażenie się niebezpiecznym wirusem/otrzymanie trudnej medycznej diagnozy (ciało przestaje być wtedy bezpiecznym środowiskiem do życia, a przecież od ciała nie możemy uciec)
– Przyjmowanie leku, który jest nam potrzebny do przetrwania, ale równocześnie zabiera nam część zdrowia
– Doświadczenie objawów psychotycznych, również w wyniku bezsenności, przyjęcia substancji psychoaktywnych, ekstremalnego stresu (nasza głowa przestaje być wtedy bezpiecznym miejscem środowiskiem do życia, a od swojej głowy również trudno uciec)
– Strata, żałoba, śmierć bliskiej osoby, z którą się nie możemy pogodzić (i choć rzeczywistość przestaje być bezpieczną przestrzenią do życia, od rzeczywistości również trudno uciec)
– Doświadczenie przemocy w związku romantycznym, bycie zastraszanym i odciętym od swoich zasobów, które pozwoliłyby nam na wyjście z tej relacji
⁃ Nasza trudna przeszłość, której – czegokolwiek byśmy nie robili – już nigdy nie zmienimy (trauma moralna).
Im bardziej nasza psychika postrzega sytuację jako „bez wyjścia”, tym silniejsze będzie nasze dysocjowanie, oddalanie się świadomością od rzeczywistości, odrętwianie, niesprzyjające nam fantazjowanie, intelektualizowanie, uciekanie w uzależnienia (od substancji, zachowań, ludzi), zachowywanie się w sposób irracjonalny (np. agresywny). Gdy rzeczywistość staje się nie do zniesienia, możemy ją udźwignąć tylko małymi porcjami, a czasami musimy się od niej odciąć całkowicie. By zdrowieć, potrzebujemy jednak wewnętrznego ruchu, dostępu do zasobów, bycia choć trochę przy naszej rzeczywistości. Wewnętrzne pokawałkowanie i odreagowywanie zamiast spokojnego odpowiadania na trudności tylko multiplikuje nasze cierpienie.
Nie ma niestety algorytmu wypracowywania konstruktywnej postawy wobec poczucia utknięcia/trwania w zasadzce/egzystencjalnego znieruchomienia. Poniżej znajdziecie jednak kilka punktów na dobry start. Może przy którymś z nich poczujecie w ciele ożywienie/niewygodę/zaskoczenie – to ważna wskazówka, przy tym punkcie zatrzymajcie się na dłużej. I idźcie z tą refleksją/ożywieniem dalej. Róbcie jeden krok naraz. Ku wewnętrznej wolności.
- Uznaj bycie w psychologicznej/rzeczywistej pułapce. Nie uciekaj od tego. Nazwij to. Sprawdź, czy twoje ciało może trochę odpocząć, gdy słowa zaczynają odzwierciedlać rzeczywistość, a nie ją zasłaniać.
- Tam, gdzie nie ma możliwości rozwiązania czegoś, odwrócenia biegu wypadków, zamiany rzeczywistości na bardziej sprzyjającą, pozostaje nam nasze wewnętrzne ustosunkowanie wobec tego, czego zmienić nie możemy. Jaką postawę możesz przyjąć wobec twojej sytuacji teraz? Jak możesz być dla siebie w tej sytuacji jak najbardziej wspierający? Czy możesz przestać kłócić się z życiem i czynić swoje życie, takie jakie ono teraz jest, znośniejszym dla ciebie?
- Choć rzeczywistość stawia ci opór, nikt nie może ci zabrać wewnętrznej przestronności. Wolność przychodzi z uznania zewnętrznej rzeczywistości i wyboru tego, jak na tę sytuację odpowiesz. Jak możesz odpowiadać, a nie impulsywnie reagować?
- Dbaj o intencję i energię. Jeśli np. stale narzekam – w jakiej intencji to robię? Ile energii mi to zabiera? Co jest dla mnie teraz najważniejsze w tej sytuacji, co chcę ochronić? Na co najbardziej potrzebuję przekierować moją energię?
- Nie jesteś w swoim utknięciu odosobniony. Doświadczenie bycia w zasadzce, niemożność wykonania ruchu to uniwersalne doświadczenie ludzkości. Utknięcie nie oznacza jednak życiowej martwoty. To jedna z najbardziej rozwijających nas wewnętrznie sytuacji. Pozwól sobie wzrosnąć wokół twojego utknięcia (a nie kurczyć się i od tego uciekać).
- Uczymy się od siebie nawzajem, szczególnie w sytuacjach bez wyjścia. Czego ty możesz nauczyć się od ludzi, którzy przechodzą przez podobne trudności do ciebie? Czego ty możesz nauczyć ludzi wokół?
Trzymam za ciebie w tym procesie kciuki!
Sabina
*Gdy ruch jest niemożliwy, aktywują się mechanizmy przetrwania związane z fragmentacją świadomości lub bezruchem (np. zamrożenie)