Orientowanie czasami myli się z uważnością. Jest ono jednak procesem o wiele szerszym i o wiele bardziej podstawowym. Orientujemy się nieustannie (nawet, gdy śpimy, choć oczywiście w mniejszym stopniu niż „na jawie”). Nasz układ nerwowy bez ustanku sprawdza, gdzie się znajdujemy, czy dana sytuacja i moment jest dla nas bezpieczny, na ile coś, co dzieje się teraz przypomina nam momenty z przeszłości. Orientujemy się wszystkimi zmysłami, naszą eksterocepcją, ale również zmysłem uwagi wewnętrznej – interocepcji. Bez nieustannego orientowania nie jest możliwe wyregulowanie, wracanie do równowagi po momentach mobilizacji (układ nerwowy może nie zauważyć, że zagrożenie lub konieczność podjęcia działania minęła). Nie jest też możliwe zmobilizowanie się w sposób adekwatny. Gdy jesteśmy niezorientowani, możemy się nadmiernie wytężać lub nie reagować zupełnie tam, gdzie zareagować powinniśmy.
Orientowanie można wpleść w każdy rozdaj psychoterapii. Nawet jeśli jako terapeuta pracujesz na poziomie przekonań, nic nie stoi na przeszkodzie, byś do pracy na poziomie poznawczym dodał elementy wspierające układ nerwowy klienta w byciu na sesji tu i teraz. Możesz poprosić klienta, by zauważył, co przykuwa aktualnie jego uwagę, gdzie kieruje wzrok, co dzisiaj zauważa w gabinecie, a czego nie zauważył wcześniej. Ważne też, by wracać z nim do (re)orientowania po każdym ważnym momencie terapeutycznym – gdy wyłoni się podczas sesji coś bardzo trudnego, gdy klient dokona ważnego poznawczego przeformułowania, gdy jakiś kawałek cierpienia odejdzie w przeszłość. Warto wtedy dopytać: „A co teraz przykuwa twoją uwagę?”, „co zauważasz nowego” „jak ci się tu ze mną na sesji jest?”. Gdy podczas sesji dzieje się coś transformującego, układ nerwowy zaczyna postrzegać rzeczywistość szerzej i bardziej adekwatnie. Poszerzenie spektrum orientowania jest jednym z papierków lakmusowych tego, na ile nasze terapeutyczne interwencje są skuteczne.
Orientowanie możesz też włączyć do swoich sesji, do swojego życia, jako klient psychoterapii (lub zupełnie niezależnie od psychoterapii). Zatrzymanie się przed rozpoczęciem sesji, sprawdzenie, gdzie jest Twój umysł i Twoja uwaga (a nie tylko, gdzie jest Twoje ciało), co cię absorbuje i jak możesz swoją zawężoną uwagę rozszerzyć, to coś, co możesz regularnie wplatać w swój czas na sesji. Możesz też reorientować się każdorazowo, gdy wchodzisz do nowej przestrzeni, nowej aktywności, kontaktujesz się z nowymi osobami. Nowość prowokuje turbulencje w układzie nerwowym. Zauważ je i zorientuj się wokół siebie. Dostrzeż otoczenie wokół, usłysz dźwięki, zauważ zapachy, temperaturę, faktury. Zorientuj się też w tym, co się w momentach przejścia dzieje w Twoim ciele. Pozwól turbulencjom wewnątrz Ciebie opaść i wróć uwagą do tu i teraz.
Trauma, stres, przytłoczenie wpływają na sposób, w jaki się orientujemy. Niektóre rzeczy w naszym otoczeniu widzimy w sposób nadmierny, śledzimy je niemal obsesyjnie, skupiamy się tylko na nich (np. na czyimś wyrazie twarzy, wejściu w naszą przestrzeń osobistą lub sygnałach świadczących o opuszczeniu nas). Wiele też jednak przytłoczony układ nerwowy pomija (tam gdzie jest nadmiar, musi być przecież jakiś deficyt). Nasz dobrostan bardzo mocno zależy od jakości naszego zorientowania i od widzenia rzeczywistości bardziej taką jaką jest, a mniej taką, jaką wyrzeźbiła nam jej postrzeganie doświadczona wcześniej trauma/stres.
Gdy jesteśmy zorientowani w tym, co się wokół nas dzieje, nasza świadomość nabiera innej konsystencji. Jesteśmy bardziej zanurzeni w teraźniejszości, mniej w ramach narzuconych naszej percepcji przez naszą przeszłość. Możemy być uwagą przy swoim wnętrzu i zewnętrzu, przy sobie i przy innych (to ostatnie jest szczególnie ważne, gdy jesteśmy terapeutami). Zorientowanie (i nieustanne reorientowanie) sprawia, że mniej rzeczy nas zakłóca. jesteśmy bliżej siebie samych i naszego doświadczenia. Pozwalamy naszej uwadze zauważać zmienność i nie utykamy w pętli negatywnych emocji, doznań, myśli.
Na szkoleniu u Imke Hansen przeczytałam, że trójkąt naszej samoregulacji stanowi właśnie zorientowanie + ruch + łączność (poczucie bycia w bezpiecznym, dostrojonym kontakcie z drugim człowiekiem). Takiego trójkąta właśnie życzę nam dziś i każdego dnia.
Sabina
PS Sporo o orientowaniu przeczytacie też w mojej książce „Powrót do ciała”, wydanej w 2025 przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Poniżej jej maleńki fragment.

PPS Jeśli jesteś psychoterapeutą, pragnącym pogłębić swoją wiedzę z zakresu traumy złożonej zapraszam Cię na mój kurs, który rozpocznie się tej jesieni – „Relacja. Integracja. Obecność. Kurs terapii traumy złożonej. Edycja 2”.