Jak dbać o siebie w zawodzie terapeuty traumy?

Praca z traumą może nas mocno wewnętrznie pokawałkować. Już sama praca terapeutyczna jest w swej istocie wymagająca, ale praca z traumą może nas dosłownie – psychologicznie i fizjologicznie – wyczerpać. Nasze układy nerwowe są bowiem w ciągłym stanie dostrajania do stanu fizjologicznego drugiego człowieka, rejestrując – również bez udziału naszej świadomości – czyjś spokój, czyjąś radość, ale też czyjeś zdenerwowanie i uczucie terroru. Stale zarażamy się zatem swoimi stanami psychofizjologicznymi – w stronę większego wyregulowania i w stronę rozregulowywania. Zupełnie niepostrzeżenie możemy oddalać się w ten sposób od swojego dobrostanu, zniechęcać się do swojej pracy, a koniec końców w niej wypalać.

Piszę ten tekst o higienie pracy z traumą, nie po to by nas wszystkich wystraszyć. Piszę go po to, by efektów pracy z traumą na nasz układ nerwowy i nasze ciało nie bagatelizować. I by spojrzeć na swoją pracę w naprawdę długiej perspektywie, a nie kończyć ją gwałtownie, wcześnie i w wycieńczeniu (lub zgorzknieniu). Sposobów dbania o siebie zawarłam na mojej liście dużo, byśmy wiedzieli, że jest z czego wybierać, a nie po to by nasz perfekcjonizm mówił nam, jak niewiele robimy.

Dbanie o siebie to przygoda. A zatem zaczynajmy:

  1. Ruszaj się. W skali mikro – między sesjami i w skali makro – w czasie po pracy. Trauma to bezruch. Ten bezruch noszą w sobie ciała osób straumatyzowanych. A tym bezruchem my terapeuci zarażamy się (powtórzę się) również w sposób nieuświadomiony. Wstań zatem koniecznie między sesjami (zwłaszcza zdalnymi), pójdź po wodę (nawadnianie to też ważny nawyk), zrób kilka przysiadów. Wykonaj kilka ruchów z lewej strony na prawą i odwrotnie (koniecznie ruchy skrzyżowane). Strzepnij napięcie z całego ciała. Rozluźnij mięśnie wokół ust, szczęk, oczu (mikro-masaż kącików oczu też będzie ok). Po pracy miej choć moment ruchu. Nie musisz od razu biec pół maratonu, krzątanie się po domu, spacer z psem to też ruch. I uwaga – rób ten ruch z wyraźną intencją, np. “teraz idąc robię to, by pozwolić na wyregulowanie moich rozregulowanych emocji”, “teraz osiadam”, “teraz daję sobie trochę ruchu, by mój układ nerwowy mógł wrócić do siebie”.

  1. Bądź stabilny. Trauma to także chaos i dezintegracja – na poziomie psychologicznym i fizjologicznym. Wir traumy może nas w diadzie klient-terapeuta wciągać i pochłaniać (jak usłyszałam kiedyś na szkoleniu Somatic Experiencing – “trauma ma też swój magnetyzm”). Praktykuj stabilność. Ucz się technik gruntowania i centrowania. Stabilizuj się poprzez oddech, poprzez mocną postawę ciała. Użyj ulubionego olejku eterycznego (mój ukochany stabilizujący zapach to “Balance” Doterry, ale może to być zwykły olejek sosnowy ze sklepu na rogu). Wizualizuj sobie siebie mającego mocne korzenie. Do stabilności przydadzą się też mocne mięśnie głębokie. Joga, pilates, każda inna aktywność, która je wspiera naprawdę, NAPRAWDĘ pomoże Ci w pracy terapeuty. 

  1. Dawaj znak układowi nerwowemu, że Twoja praca się na dany moment skończyła. Trauma to bezczas i bezkres. Po traumie mamy poczucie, że trauma zostawiła cień na wszystkim, co nam się przydarza  i że jej wpływ na nasze życie nigdy się nie kończy. Bywa, że ten bezkres i bezczas anektuje też życie terapeuty. Dawaj swojemu układowi nerwowemu znaki, że praca się naprawdę skończyła. Powiedz to sobie głośno lub w myślach. Zmień ubranie na domowe. Wypij herbatę, która dzieli czas pracy od czasu po pracy. Pilnuj swojej struktury dnia i podziału praca/rodzina/mój czas (lub jakiejkolwiek struktury, jaką masz). Pielęgnuj rytuały, które wiążą się z czasem po pracy. Możesz też mieć wyraźny rytuał rozpoczynający pracę (u mnie to zawsze zapalenie świeczki i zaparzenie matchy).

  1. Pamiętaj o strefach buforowych/strefach przejścia między pracą a życiem po pracy. Jeśli to tylko możliwe zadbaj o to, by Twój układ nerwowy mógł w swoim tempie (a nie w sposób gwałtowny) zmieniać perspektywę z tej skupionej na pracy w tę odmienną. Posiedź chwilę w samochodzie zanim wejdziesz do domu pełnego ludzi. Weź prysznic. Idź na pieszo zamiast podjechać komunikacją miejską, by czas dostrojenia do innej płaszczyzny życia wydłużyć. Strefy buforowe pozwalają układowi nerwowemu pożegnać, co jest do pożegnania i przywitać to, co nadchodzi (podczas gdy trauma jest dokładną odwrotnością – każe komuś stanąć twarzą w twarz z czymś, co przychodzi gwałtownie i bez jego zgody). 

  1. Trauma tratuje nasze granice. Czasami dokładnie tego możemy doświadczać w pracy z czyjąś traumą. Pielęgnuj i utrzymuj swoje poczucie odrębności. W razie potrzeby przywracaj czucie granic fizycznie – uciśnij mocno swoje ramiona, napnij deliktanie mięśnie lub symbolicznie – przykryj się kocem/barierą. Pilnuj granic czasowych sesji, one też lubią się naciągać bezmiarem traumy. 

  1. Terapia i superwizja. Psychoterapia to działanie lecznicze. W przypadku terapeutów traumy bywa też jednak działaniem profilaktycznym. Wykonywanie tej pracy bez regularnych porządków w swojej głowie wydaje mi się po prostu niebezpieczne. Idź na terapię! Superwizuj też swoją pracę u superwizora, który budzi w Tobie poczucie bezpieczeństwa i wiesz, że możesz podzielić się z nim/nią swoimi niepewnościami, a nawet błędami. Nie ma nic gorszego niż poczucie osamotnienia lub zawstydzenia w pracy z traumą. 

  1. Edukuj się i miej granice w edukowaniu się. Doczytuj. Dokształcaj na kursach i warsztatach (nie chodzi tylko o wiedzę, chodzi o wzrastanie w relacjach i poprzez relacje). Ale też doceniaj to, co już wiesz i co potrafisz. NIE MA jednej, magicznej metody pracy z traumą, metoda, którą pracujesz – jeśli tylko oddasz jej swój czas i serce – również jest skuteczna (o ile to metoda mająca poparcie w nauce i klinicznej praktyce). Trawa jest zawsze zielona tam, gdzie nas jeszcze szkoleniowo nie ma, ale wierz mi, że nie znajdziesz tam tego, czego szukasz. To czego poszukujesz, znajdziesz w swojej wewnętrznej pracy, rozwoju, pokorze, determinacji i kreatywności. Nie w kolejnych 30 000 zł wydanych na kurs.

  1. Miej pewność po co pracujesz z traumą. Jaka jest najgłębsza intencja tej pracy? Czy ta intencja pozwala Ci rozkwitać czy marnieć? Jaka wartość stoi za Twoją pracą z traumą? Praca z traumą bez wewnętrznego rdzenia wartości to bieg prosto do mety wypalenia.

  1. Żyj pełnym życiem poza gabinetem. Nie idealnym, a właśnie pełnym. Praca to tylko i aż praca, element życia, które jest dużo szersze i bogatsze niż bycie w zawodowej roli.

Powodzenia <3.

Sabina Sadecka

PS Zapraszam do uczenia się razem ze mną. To moje najbliższe szkolenie, o pracy z treściami terapeutycznymi podczas sesji terapeutycznej.

Comments 2
  1. Dziękuję za przypomnienie. Zasady znane, ale jakże często zapominam.Z pośpiechu, braku uważności…. Ten tekst uświadomił mi, czemu podczs niektórych sesji lub po tak się czuję. Bardzo potrzebuję warsztatu na żywo dla psychoterapeutów z tej tematyki. Marzę, żeby je Pani kiedyś poprowadziła. Co Pani na to?
    Pozdrawiam serdecznie.
    Beata Woźniak-Faliszewska.

  2. Kozacki reminder! Dziękuję, dużo ważnych rzeczy. Lubię do Ciebie wracać i chyba tak już mi zostanie 😅.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prev
O egzystencjalnej odrębności

O egzystencjalnej odrębności

A co jeśli można przeżyć życie w pełnej psychologicznej odrębności?

Next
O tym, że traumy nie muszą być wcale duże, czyli o książce “Małe traumy”

O tym, że traumy nie muszą być wcale duże, czyli o książce “Małe traumy”

“Mózg zachowuje się jak kolejny mięsień naszego ciała: używanie go bez

You May Also Like