List do mojego synka rozpoczynającego szkołę (sprzed wielu lat)

Dziś pójdziesz pierwszy raz do Twojej szkoły. Chciałoby się powiedzieć, że zaczniesz dziś naukę. Ale przecież uczysz się od kiedy się urodziłeś, ba! uczeni twierdzą nawet, że zaczynamy się uczyć będąc jeszcze w brzuchu mamy. Czyli uczysz się nieustannie od ponad 7 lat.

Tylu rzeczy już się nauczyłeś… Potrafisz opowiedzieć tacie i mi, dlaczego ponton na włoskiej ślizgawce wodnej nie odpada od ściany, po której jedzie (cytuję Ciebie: “działa tam siła odśrodkowa”). Wiesz, kim jest uchodźca. Potrafisz przygotować gofry od A do Z. I przewrócić na patelni naleśniki. Wiesz, co zrobić, by uspokoić Twoją siostrę. Znasz mechanizm działania drona. Znasz składy drużyn, o których ja nawet nie wiem, że istnieją. Wiesz, co to spalony (a ja chyba nigdy tego nie zrozumiem, choć Ty i tata tłumaczyliście mi to nie raz). Wiesz, że na świecie istnieją ludzie, których nie stać na na kilkuzłotowy obiad w barze mlecznym. I wiesz, że masz sporo szczęścia żyjąc w kraju, który nie jest objęty żadną wojną. Choć wiesz też, że głosowaliśmy na innego prezydenta niż większość Polaków.

Tyle już wiesz i do tej wiedzy będziesz dokładał nową. Cały czas będziesz uczył się swoimi sposobami. Słuchał, wypróbowywał, dopytywał się, kopał, rzucał, lepił, oglądał i ryzykował.  Ale będziesz się też uczył siedząc w ławce szkolnej. Czasami tak samo, jak wcześniej. Ale i zupełnie inaczej. Z książkami i nauczycielem. Pamiętaj, że uczenie się na sposób szkolny to umiejętność sama w sobie. Daj sobie czas, by się jej nauczyć. Pytaj tatę i mnie, jak sobie z czymś radziliśmy. Oboje kiedyś nie umieliśmy się uczyć na sposób szkolny. A koniec końców oboje sobie z tym świetnie poradziliśmy.

Tak jak nauka nie zaczyna się z czasem nastania szkoły, tak i z zakończeniem szkoły się ona nie kończy. Traktuj szkołę jako etap w życiu, który może stać się jednym z ważniejszych, ale to bardziej zależy od Ciebie, nie od szkoły. 

W szkole poznasz wiele faktów: kiedy powstało państwo polskie, ile wynosi liczba pi, jak rozmnażają się płazy i jak działa kompas. Wiedza ogólna przydaje się w życiu, ale to nie na jej przyswojeniu polega życie. To, co najważniejsze w szkole wydarzy się między lekcjami. Chciałabym, by szkoła nauczyła Cię współpracy z innymi, wybierania ludzi, na których możesz polegać i byciu samemu godnym zaufania dla innych. Byś wiedział, że możesz pytać, gdy czegoś nie wiesz lub nie zgadzał się, gdy będziesz miał inne zdanie (niż nauczyciel lub Twój kolega). Chciałabym byś w szkole nauczył się pomagać słabszym od Ciebie i bronił tych, którzy tej pomocy będą potrzebować. Byś umiał w ludziach znaleźć to, co w nich dobre. Byś nie zamykał ludzi w wąskich szufladkach, nie oceniał ludzi zbyt pochopnie. Mam nadzieję, że w szkole nauczysz się mówić “nie”, temu co dla Ciebie złe i mówić ”tak” temu, co dla Ciebie dobre.

Będę Ci kibicować w nauce na sprawdziany, ale z największa nadzieją będę słuchać Twoich rozmów o Tobie i Twoich kolegach. O tym, jak obdarzasz innych szacunkiem i sprawiasz, że inni szanują Ciebie (również poprzez niezgadzanie się na brak szacunku z ich strony). Jeśli będziesz miał problem z kolegami lub nauczycielami, pamiętaj, że tata i ja jesteśmy zawsze, by Ciebie wesprzeć. Bycia z innymi też musimy się przecież nauczyć. Metodą prób i błędów.

Szkoła może zabijać pasje, ale też może być świetnym sprawdzianem tego, co tak naprawdę Cię pasjonuje. Nie musisz lubić każdego przedmiotu. Ale, gdy któryś z nich naprawdę pokochasz, oddaj mu swoje serce i czas – to na pewno zaprocentuje w przyszłości. Nie bój się jednak zmiany swoich pasji. Jeszcze długie lata będziesz mógł eksperymentować i wybierać, czym chcesz się zająć w życiu.

Mam nadzieję, że będziesz się uczył pilnie, ale zachęcam Cię też, byś za kilka lat znajdował czas na wagary. Myślę, że to właśnie na wagarach dowiedziałam się naprawdę wiele o sobie, o swoich przyjaciołach i o moim mieście. A, i jeszcze o wolności. 

Nie przejmuj się ocenami. Ja też obiecuję Ci się nimi nie przejmować. 

Baw się dobrze, pracuj ciężko, szukaj tego, co lubisz. Przyjaźnij się. Chroń swoją wrażliwość. Umiej być stanowczy, umiej być wyrozumiały. Bądź ciekawy świata i niech szkoła Ci tego nie odbierze. Aaa, i jeśli nie będziesz musiał, nie zwalniaj się z lekcji wychowania fizycznego. Po latach stwierdzam, że to były jedne z ważniejszych zajęć. 

Ucz się języków.

Kocham Cię mocno i cieszę się na wszystkie Twoje lekcje – i te szkolne i nie – w których będę Ci towarzyszyć.

Twoja mama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prev
Co wypala terapeutę traumy – spojrzenie bardzo osobiste

Co wypala terapeutę traumy – spojrzenie bardzo osobiste

Ostatnio mocno zajmuje mnie pytanie, jak spokojnie zestarzeć się wykonując