O zaufaniu w psychoterapii. Ale też o niepotrzebnej dyrektywności i nieuważności

Screenshot

Psychoterapia jest o wzajemnym zaufaniu.

Gdy to zaufanie jest niemożliwe, psychoterapia staje się bardzo trudna.

Wiele lat uczyłam się (i nadal się uczę), gdzie są granice tego zaufania, gdzie struktura staje się dyrektywnością, a kiedy nadmierne (z perspektywy czasu) zaufanie staje się nieuważnością.

Nie ma przepisu na zaufanie. Nie ma na to protokołu. Mogę przejrzeć wytyczne, mogę użyć wyuczonych technik, mogę oprzeć się na dotychczasowym doświadczeniu (moim i osób, od których się uczę), ale żadne z powyższych nie pozwoli mi odpowiedzieć ze 100% na pytanie, gdzie w danym momencie „dramatyzuję” jako psychoterapeuta, a gdzie za bardzo odpuszczam.

Zdarzało* mi się nie zgodzić na odwołanie sesji, bo kierował mną lęk przed czyjąś impulsywnością skierowaną wobec samego siebie. Lęk przysłonił mi widzenie zasobów tej osoby. Z perspektywy czasu wiem, że powinnam była postąpić inaczej.

Zdarzało mi się zgodzić na odwołanie zaplanowanej sesji, bo kierowało mną (nierozsądne!) poczucie, że ktoś ma pełne prawo sesje rozrzedzać, odwoływać, wyrzucać z kalendarza w zależności od nastroju. Widzenie zasobów przysłoniły mi ryzyko. I tu również – z perspektywy czasu – wiem, że powinnam była postąpić inaczej.

W każdym takim przypadku pozostał (szczęśliwie!) czas na rozważenie tego, rozmowę, wzięcie odpowiedzialności za to, co moje, przyjrzenie się temu, jak to wyglądało ze strony drugiej osoby. Psychoterapia jest spotkaniem, jest przestrzenią na powiedzenie „wiesz, to mną kierowało, ale chcę usłyszeć, jak to było u ciebie”. Uczę się cały czas tego drugiego, ważnego, kroku. Chcę nieustannie  aktualizować mapę tego, co może być użyteczne w terapii, szczególnie dla tej konkretnej osoby, która siedzi właśnie w gabinecie (lub z jakichś powodów tę sesję odwołuje, przerywa, „unika”). Psychoterapeuta też może powiedzieć „przepraszam, nie wzięłam pod uwagę xyz”.

Uczę się, że struktura sesji i całej psychoterapii służy zdrowieniu, ale będą przypadki, gdy ktoś ją w gabinecie zakwestioniuje i będzie miał rację. Jemu to nie będzie służyło.

Uczę się równocześnie i z każdym rokiem (a może nawet z każdym dniem w gabinecie) coraz bardziej, że praca psychoterapeuty to ogromna odpowiedzialność. I że mogę się na pewne reguły, które byłyby wygodne dla drugiej osoby nie zgodzić.

Wzajemne zaufanie jest o granicach. Zaufanie wyznacza przestrzeń, w której możliwe jest spotkanie psychoterapeuty i klienta. Czasami w terapii możemy tę przestrzeń nadmiernie zawęzić lub nieadekwatnie rozciągnąć. I obowiązkiem psychoterapeuty, a na pewno obowiązkiem moim, jest to oglądać nieustannie.

Usłyszałam kiedyś na wykładzie Nancy McWilliams, że psychoterapia to bardzo samotny zawód. Mając do dyspozycji całe pokolenia psychoterapeutów i ich wiedzy, doświadczeń, badań, korzystając z superwizji, interwizji i terapii własnej, nadal wobec drugiego człowieka siadamy zupełnie sami. I żeby tę rzeczywistość uznać, nie wystraszyć się jej, ale też nigdy jej nie ignorować. 

Psychoterapeuci, chcę dać Wam znak, że wykonujecie ważną, potrzebną pracę. Również tę wewnętrzną. W tym zawodzie wiedza o tym, co działa jest tak samo ważna, jak wiedza o tym, co nam wewnętrznie utrudnia korzystanie z tego, co działa.

A wszystkim, którzy z psychoterapii korzystają chciałam napisać, że Wasze uwagi o procesie psychoterapii i jego regułach są nam – psychoterapeutom – potrzebne, by pomóc Wam zdrowieć. Pomagają też nam urealniać – wraz z każdym procesem – co w terapii naprawdę działa (a nie tylko działać powinno).

(I dziękuję wszystkim, którzy obdarzyli mnie w terapii zaufaniem na tyle, by móc ze mną rozmawiać o tym, co w naszych spotkaniach działa i nie działa. To były każdorazowo dla mnie ważne rozmowy!)

*Bardzo celowo piszę tu w liczbie mnogiej, bo chodzi tu o nazwanie pewnej trudności, a nie opis konkretnego procesu. To, co się dzieje w gabinecie jest świętą przestrzenią, do której psychoterapeuta nie może wpuścić gapiów. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prev
Nowy odcinek podcastu “Ładnie o traumie”: “Pogarda jako parawan. O cierpieniu, które nie napotkało delikatności”

Nowy odcinek podcastu “Ładnie o traumie”: “Pogarda jako parawan. O cierpieniu, które nie napotkało delikatności”

Po pierwsze na Spotify nowy odcinek „Ładnie o traumie”, tytuł: „Pogarda jako

You May Also Like